ZDJĘCIA – o co chodzi i czy mam problem?

SAY CHEESE

W piątek, jadąc tramwajem, wpadł mi do głowy pomysł na poruszenie tematu fotografowania. Nie jestem żadnym ekspertem w tej dziedzinie i nie chodzi mi tu o sprawy techniczne. Po prostu pewnego dnia, zaczęłam zastanawiać się nad trochę obsesyjnym robieniu zdjęć i skąd to się tak na prawdę wzięło.

fotografa1

Najwiarygodniej będzie jeśli przedstawię temat na własnej osobie. A zacznę od przyznania się do tego, że chyba już od jakiegoś czasu jestem uzależniona od robienia zdjęć i wcale nie twierdzę, że to źle. Nie wiem kiedy i skąd przyszedł ten stan, ale na pewno trwa. Nie pamiętam dnia, w którym nie zrobiłam bym chociaż jednego zdjęcia. Jeszce parę lat temu „problem” dla mnie nie istniał. Robiło się zdjęcia na wakacjach, urodzinach, w święta i tyle. Dziś każde upieczone ciasto, listek na chodniku, pusta droga, kamyczek… jest potencjalnie idealnym, a wręcz koniecznym obiektem do uwiecznienia. Na szczęście jeszcze potrafię robić selekcję i kiepskie zdjęcia , bez wyrzutów sumienia lądują w koszu.

received_10206439566101983

Poniekąd jestem pewna, że główną przyczyną takiego stanu rzeczy, są przeróżne portale społecznościowe. Robimy coś fajnego i chwalimy się. Robimy coś smacznego i chwalimy się. Pobieramy się, rodzimy, kupujemy psa i chwalimy się. U mnie na szczęście pod tym kontem nie jest tak źle. Staram się dbać o swoją prywatność i bardzo malutki procent zdjęć ląduje na tablicy Facebooka. Na dzień dzisiejszy, z pewnością większym „problemem” dla mnie, stał się <Instagram> (tu przy okazji zachęcam do obserwowania). To na nim spędzam dużo czasu i staram się codziennie wrzucić jakąś fotkę. Nie chodzi tu tylko o chwalenie się swoim, ale również czerpanie inspiracji od innych. Choć przyznaje się, że każde nowe serduszko napełnia mnie dumą, a nowy obserwator, to już zupełne szaleństwo.

werka gory

Zdjęcia robione komórką, to prosta sprawa, ale mój aparat fotograficzny, to już dawno nie miał dnia wolnego. Stał się obowiązkowym wyposażeniem torebki i zabieram go niemalże wszędzie. Wakacje, nowe miejsca, to nic dziwnego, ale prosta droga do osiedlowego sklepu? Ja wychodzę z założenia, że przecież zawsze może być coś ciekawego do uwiecznienia. Często jest tylko chwila, żeby złapać dobre ujęcie. Jakiś czas temu, zawsze idąc ulicą zaglądałam ludziom do ogródków, patrząc co tam rośnie i jakie prace trzeba wykonać. Dziś wszędzie szukam dobrego obiektu do sfotografowania.

Werka w gorach

Kolejnym powodem mojej fotograficznej obsesji jest blogowanie. I tak szczerze mówiąc, po przejściu przez wszystkie, wcześniej napisane akapity, to chyba ono jest źródłem mojej pasji. Zaczęłam zwracać dużo większą uwagę na jakość zdjęć i produkować je w znacznie większej ilości, w momencie kiedy opublikowałam pierwszego posta, jeszcze na PIETRUSZCE. Zaczęło się od robienia sesji moich robótek, a potem przelało się na całe moje otoczenie.

fotograf1

Na pewno nie jest to koniec moich przemyśleń na ten temat. Szczerze mówiąc intryguje mnie ten stan rzeczy i ciekawa jestem ile jeszcze potrwa. Jestem przekonana, że taki nałóg, to z pewnością nie jest nic złego. Zdjęcia są niezwykłą pamiątką  –  czcią danej chwili, przywołują wspomnienia, wzbudzają miłe uczucia, są źródłem wiedzy o nas i naszym życiu.

kosmonauta

Nie lubię, gdy ktoś się wzbrania i zakrywa twarz. Jeśli druga osoba chce Ci zrobić zdjęcie, bądź dumny i odwdzięcz się uśmiechem.

Pozdrawiam

podpis

(Visited 133 times, 1 visits today)

Werka Pietruszka

Uzależniona od szydełkowania kreatywna miłośniczka podróżowania.