SARDYNIA – część I

Sardegna_2015 - okładka

W lipcu 2015 roku udało nam się zrealizować podróż, o której marzyliśmy od jakiegoś czasu. Idealna pogoda, czyli słońce i ciepło, piękne plaże, przejrzysta woda, wspaniała kuchnia i czas spędzony razem. To swojego rodzaju opis idealnych wakacji. Sardynia, bo to właśnie o niej mowa, zdecydowanie nas nie zawiodła. Każdy z wymienionych punktów spełniła i obudziła w nas chęci na więcej…

Nie był to spontaniczny wyjazd, gdyż dość długo czekaliśmy na niego. Równocześnie nie wszystkie punkty były do końca dopracowane, dlatego mogliśmy liczyć na różne przygody.  Lubię takie wyjazdy, kiedy to nie trzeba się martwić o to, gdzie będziemy spać, a mamy całkowitą dowolność w tym, co będziemy robić.

sardynia

Podróż – kierunek Sardynia

Ze względu na złożony sposób dotarcia do naszego miejsca docelowego, zdecydowaliśmy na dwudniową podróż. Pierwszy etap z Zurychu do Genui, autem trwał około 5 godzin. Na nocleg zatrzymaliśmy się w Albergo Birra. Jeśli kiedyś będziecie potrzebować noclegu w tych okolicach, to bardzo polecam. Dla nas dużą atrakcją było to, że przy hotelu znajduje się stary browar i znakomita restauracja. Skosztowaliśmy tradycyjnych Trofie al pesto (kluseczki z bazyliowym pesto), Bruschette (w trochę mniej tradycyjnym wydaniu) oraz oczywiście piwo (różane – przepyszne).

sardynia2a

W celu dotarcia na naszą wyspę, następnego dnia musieliśmy wyruszyć do samej Genui, gdzie o 9 z minutami (we Włoszech nie może być przecież punktualnie) wypłynęliśmy promem Moby. Choć odległość wydaje się mała, to rejs trwał ponad 12 godzin (opóźnienie!). Towarzyszyły nam różne nastroje – od euforii i podekscytowania do zmęczenia i znudzenia.

genua1

prom

Piękne morskie widoki, zwiedzanie promu i „atrakcji” jakie oferuje, polowanie na miejsca, gdzie by tu można było usiąść, serial (Breaking Bad), spanie, słuchanie muzyki, opalanie… Po paru godzinach na morzu, moja fryzura i głowa zaczęły żyć własnym życiem…

Sardegna_2015 - werka

Aż tu w końcu z za horyzontu ukazuje się Sardynia…

Sardynia? A co to takiego?

Położona pomiędzy Korsyką a Afryką, Sardynia jest skalistą wyspą, drugą co do wielkości na Morzu Śródziemnym. Największym atutem tego miejsca jest jego urozmaicone wybrzeże – 1843 km plaż, zatoczek, skalnych urwisk i wysepek. Nie można zapomnieć również o szmaragdowym, czystym morzu i panującym tu łagodnym klimacie. Bogactwo świata podwodnego przytłacza o zawrót głowy i zaraz Wam to wszystko pokażę ;).

Bliżej celu

Gdy w końcu udało się nam opuścić prom, to przed nami było jeszcze półtorej godziny drogi autem do pierwszego noclegu. Na szczęście tu wszystko poszło gładko i bez problemów dojechaliśmy do Cala Gonone.

Apartament idealny

Jeśli chodzi o noclegi, to podczas tego wyjazdu ponownie korzystaliśmy z airbnb. Już wcześniej, przy okazji relacji z Londynu, pisałam Wam o tym dość tanim i ciekawym sposobem na pomieszkiwanie podczas podróży. Tym razem trafiliśmy wyjątkowo. Mimo późnej pory, przywitał nas właściciel wraz z małżonką. Apartament znajdował się na piętrze, a z tarasu był piękny widok na morze. Wszystko było czyściutkie i takie jak powinno być. Mięliśmy do dyspozycji salon z kuchnią, dwa pokoje i łazienkę. W lodówce czekał na nas zapas domowego wina i produkty na śniadanie, a w łazience kosmetyki. Lokalizacja również nam odpowiadała, gdyż do centrum miasteczka mogliśmy chodzić na piechotę.

apartament sardynia

Pierwszy dzień

My zdecydowanie odpuściliśmy sobie miejskie plażowanie. Pierwszego dnia wybraliśmy się za miasto w bardziej dzikie klimaty. Jechaliśmy sobie drogą wzdłuż morskiego klifu i podziwialiśmy widoki, a tu nagle koniec tego dobrego. Auta zaparkowane po jednej i po drugiej stronie ulicy. Dalej trzeba iść na piechotę. Wypakowaliśmy nasze plażowe sprzęty, zeszliśmy po wyznaczonym szlaku w dół ku morzu i dotarliśmy do naszej pierwszej sardyńskiej plaży – Cala Fuili. Było gorąco i po tym krótkim spacerze byliśmy całi spoceni. Jedyna myśl – jak najszybciej znaleźć się w wodzie!

Pierwszego dnia postawiliśmy zdecydowanie na chillout – opalanie, nurkowanie, pływanie i błogie leniuchowanie. Udało nam się znaleźć dobre miejsce i skonstruować mały szałasik. Bez niego ciężko byłoby wytrzymać cały dzień na słońcu. W godzinach popołudniowych zebraliśmy nasze sprzęty, wróciliśmy do auta i pojechaliśmy odświeżyć się przed kolacją.

Tego wieczoru postawiliśmy na restaurację Il Banjo, serwującą pyszne, lokalne specjały. Owoce morza, wino i gorący wieczór, tak zakończył się nasz pierwszy dzień na wyspie…..

Sardegna_2015 - werka kolacja

To dopiero początek mojej opowieści. Jak sami widzicie Sardynia jest bardzo ciekawym miejscem, dlatego postanowiłam poświęcić jej więcej niż jeden post. Na kolejne części opowieści i zdjęć zapraszam w ciągu najbliższych dni…

Pozdrawiam

werka

Zapraszam na SARDYNIA- część II


 Źródła – Wikipedia, Sardynia.pl

(Visited 280 times, 1 visits today)

Werka Pietruszka

Uzależniona od szydełkowania kreatywna miłośniczka podróżowania.