Pierwszy dzień w moim kraju – Szwajcaria

Przeprowadzając się do Szwajcarii zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Ekscytacja mieszała się z lekkim niepokojem, ale i z ogromną ciekawością. Inna kultura, język, zasady, a także masa formalności do załatwienia. W przypadku mojej emigracji nie były to jedyne niewiadome. To był moment, w którym miałam zacząć swoje prawdziwe dorosłe życie. Z dala od rodziny, przyjaciół i komfortu przebywania w znanym od dziecka otoczeniu. W prawdzie miałam za sobą 5 lat studiowania w innym mieście, ale w tym przypadku odpadł komfort codwutygodniowego podróżowania do rodzinnego domu. Najlepsze, ale i niepozbawione niepewności było to, że właśnie w tym momencie rozpoczęło się wspólne życie z moim partnerem. W prawdzie byliśmy z sobą już 7 lat, ale przez cały ten czas mieszkaliśmy w dwóch różnych krajach. A teraz z dnia na dzień zaczęliśmy pod wspólnym dachem dzielić swoją codzienność.

Do Szwajcarii przeprowadzaliśmy się przez Włochy

Brzmi to śmiesznie i nie logicznie, ale tak właśnie było. Ruszyliśmy osobówką z północnej Polski z moim niecałym dobytkiem do Triestu, gdzie w tamtym czasie mieszkał mój luby. Tam dopakowaliśmy auto po dach, a następnie wylądowaliśmy w Rzymie. U rodziców nastąpiło przepakowanie, przesegregowanie, a także podzielenie dobytku na dwa auta, a następnie po kilku dniach ruszyliśmy z powrotem na północ Europy.

Wynajem mieszkania w Szwajcarii

Niestety nie jest to takie proste. Zwłaszcza w dużym mieście – w naszym przypadku w Zurychu, zainteresowanie jest ogromne. W Szwajcarii mało kto ma mieszkanie na własność. Oprócz samej chęci wynajęcia mieszkania trzeba posiadać pewne dokumenty. Wśród nich znajdują się przede wszystkim: pozwolenie na pobyt  i umowa o pracę. Do specjalnego podania, które dostaje się pod czas oglądania danego mieszkania dobrze jest dołączyć, m.in.  list motywacyjny, wyciąg z historii kredytowej, CV, referencje od właściciela mieszkania, które wynajmowaliście poprzednio oraz referencje z pracy. Wszystkie te dokumenty wysyła się, a następnie czeka na pozytywne rozpatrzenie. My mieliśmy to szczęście, że na dobrych kilka mieszkań dostaliśmy jedną pozytywną odpowiedź. Było to pierwsze przez nas oglądane!

Pierwsze zderzenie się z rzeczywistością

Sama droga i pobyt na granicy trwały dłużej niż się tego spodziewaliśmy, ale na szczęście pierwszej nocy mieliśmy się u kogo zatrzymać. I tu ten fakt ma wyjątkowe znaczenie, gdyż po udaniu się następnego ranka do naszego nowego mieszkania okazało się, że jest ono całkowicie puste. Wiedzieliśmy, że nie będzie mebli – oprócz zabudowy i sprzętu (lodówka, piekarnik, zmywarka) w kuchni, ale wiszących kabli z sufitów się nie spodziewaliśmy. Gdybyśmy docelowo udali się tu poprzedniego dnia, to nawet światła nie moglibyśmy zapalić.

Pierwsze kroki w Szwajcarii

Według wcześniej otrzymanych instrukcji w pierwszej kolejności skontaktowaliśmy się z Panem, który opiekuje się naszym budynkiem. Oczywiście mówił on jedynie po niemiecku, a my ni w ząb. W jakiś magiczny sposób udało nam się dowiedzieć, która jest nasza piwnica, miejsce parkingowe, a także gdzie znajduje się pralnia. Następnie zabraliśmy się za wypakowanie auta oraz zrobienie (sporej) listy zakupów. Wsiedliśmy z powrotem do auta i jak wiele z Was może się domyśleć ruszyliśmy na podbój IKEI!

Pierwszy dzień w moim kraju – Szwajcaria

Przy okazji tego postu moja romantyczna dusza chciałaby napisać, że mój pierwszy dzień w kraju czekoladą płynącym był pełen zachwytów alpejskimi widokami, a zamiast tego zajmowałam się wyborem talerzy, materaca i krzeseł… Skosztowałam tradycyjnego fondue, a zamiast tego zjadłam obiad w szwedzkim sklepie. Zwiedziłam piękne centrum Zurychu, a zamiast tego zaliczyłam Lidla. Pewnie Was to zdziwi, ale nie był to zły dzień. Taki był początek mojej, a co ważniejsze NASZEJ szwajcarskiej przygody. Z każdym kolejnym dniem poznawałam i nadal poznaję ten kraj. Jak wszędzie są plusy i minusy życia tutaj, ale nigdy nie żałowałam podjętej decyzji. Jeśli jesteście ciekawi jak minął mi pierwszy rok w Szwajcarii, a także do jakich wniosków doszłam po dwóch latach spędzonych tutaj, to zapraszam na wcześniejsze wpisy. Powoli dążymy do trzeciego roku, a przed nami jeszcze wiele do zobaczenia, poznania i spróbowania!

Wpis powstał w ramach wiosennego projektu Klubu Polek na Obczyźnie.

www.klubpolek.pl


Pozdrowienia ze Szwajcarii

(Visited 149 times, 1 visits today)

Werka Pietruszka

Uzależniona od szydełkowania kreatywna miłośniczka podróżowania.